Premier May zmienia strategię. Co z brexitem i funtem?

psav zdjęcie główneTylko dwa miesiące zostały do przyjęcia umowy
wyjściowej z UE przygotowanej przez brytyjskich oraz unijnych negocjatorów.
Ostatnia próba zakończyła się olbrzymią porażką premier Theresy May, gdyż
wynegocjowane rozwiązane zostało odrzucone w połowie stycznia znaczną
większością głosów przez Izbę Gmin (432 do 202 głosów). Co dalej z brexitem i
czy rzeczywiście Wielkiej Brytanii grozi chaotyczne opuszczenie UE?Walka o
uniknięcie katastrofyWbrew pozorom ryzyko twardego brexitu ostatnio
wyraźnie zmalało. Odrzucenie planu May wcale nie sugeruje, że Wielka Brytania
kieruje się w stronę przepaści. Widać to chociażby po poglądach członków Izby
Gmin, którzy w większości stoją w opozycji do wyjścia z UE bez umowy.Brytyjski parlament natomiast wyraźnie przejął
inicjatywę w ostatnich dniach, by dyskusja dotyczyła różnych fhttp://biznes.pap.pl/pl/news/partnership/info/2671776,premier-may-zmienia-strategie–co-z-brexitem-i-funtem–(centrum-prasowe)orm przyszłych relacji z Brukselą, ale jednocześnie wykluczała
twardy brexit. W tym celu podczas dzisiejszego posiedzenia Izby Gmin zostanie
przedstawione kilkanaście poprawek, które w większości dają więcej czasu do
namysłu wszystkim zainteresowanym stronom i oddalają perspektywę chaotycznego
brexitu.Najważniejsze poprawki są opracowywane przez
członków złożonych z obu zwykle zwalczających się partii (rządzących torysów i
opozycyjnych laburzystów). Najszersze poparcie może zyskać poprawka
przygotowywana przez umiarkowanego konserwatystę Nicka Bolesa oraz przedstawicielkę
lewicy Yvette Cooper.Inicjatywa „Cooper-Boles” zakłada, że jeżeli
żadne porozumienie przedstawione przez gabinet May nie zostanie zaakceptowane
przez parlament do 26 lutego, wtedy moment wyjścia z Unii Europejskiej powinien
zostać przesunięty prawdopodobnie do końca 2019 r. To dałoby więcej czasu na
opracowanie nowego porozumienia. Warto jednak zauważyć, że na to wyjście
niekoniecznie zgodzi się Unia, jeśli ono nie będzie zawierać akceptowalnych
propozycji dotyczących backstopu (np. dążenie do utworzenia przynajmniej unii
celnej). Dodatkowo inicjatywa umiarkowanych członków Izby Gmin prawdopodobnie
zostanie poparta głównie przez laburzystów i liberalnych demokratów. Rdzeń
konserwatystów może sprzyjać innemu pomysłowi, który pojawił się w rządzących
kręgach dopiero ubiegłej nocy.Torysi
miękną i chcą wydłużenia okresu przejściowegoWidząc napływające na dzisiejsze posiedzenie
Izby Gmin poprawki i spodziewane ich poparcie, konserwatyści w nocy zdecydowali
się opracować szeroki plan również zmniejszający podziały wewnątrz sprawującego
władzę ugrupowania (rozwinięcie poprawki Sir Grahama Brady dotyczącej
backstopu). W dokumencie, który przeniknął do mediów (m.in. do BBC),
proponowane przez konserwatystów rozwiązanie zakłada, że jeżeli nowa umowa handlowa
oraz warunki backstopu nie zostaną w okresie przejściowym uzgodnione, to
zostanie on przedłużony o rok, czyli do końca 2021 r. W tym okresie, jako
zachęta do zaakceptowania tej formuły przez UE, będą m.in. płacone unijne
składki.Rozwiązanie to prawdopodobnie nie zadowala
najbardziej eurosceptycznych torysów, ale prawdopodobnie zdobędzie ono więcej
głosów poparcia niż ostatni plan. Nadal jednak, mimo odsunięcia faktycznego
opuszczenia UE, nie rozwiązuje ono kwestii backstopu, chociaż wydłuża czas na jego
modyfikowanie bądź włączenie go już w przyszłą umowę handlową, która dopiero
będzie negocjowana.Trudno też dokładnie określić, jak na to
zareaguje Bruksela. Czasowy backstop został wykluczony przez Irlandię. Gdyby
jednak przyszłe relacje handlowe z Unią pozostały bliskie, to może udałoby się
przygotować alternatywny scenariusz. Ogólnie jednak plan konserwatystów
bardziej sceptycznie może odebrać Bruksela niż inicjatywę stricte
parlamentarną. Kwestia backstopu ma mniejsze szanse na pozytywne rozwiązanie
niż w przypadku kolejnych działań wynikających z poprawki „Cooper-Boles”.
Również ryzyko chaotycznego brexitu wydaje się  większe w kontekście
działań rządu niż w opcji pełnego przejęcia kontroli przez Izbę Gmin. Wpływ na
funta. Przekroczenie 5 zł prawdopodobneInwestorzy stosunkowo szybko ocenili, że ryzyko
chaotycznego opuszczenia UE maleje. Funt w relacji do dolara zyskał od początku
roku ok. 3 proc., a w porównaniu do złotego 3,5 proc., rosnąc niecałe 20 gr i
osiągając poziomy zbliżone do półtorarocznych szczytów (4,95 zł).Wydaje się, że najbardziej pozytywne dla funta
byłoby silne poparcie Izby Gmin dla inicjatywy Cooper-Boles. Takie rozwiązanie
pokazałoby rosnącą kontrolę parlamentu nad procesem brexitu i wyraźne malejące
ryzyko chaotycznego opuszczenia UE. Wtedy już dziś bariera 5 zł za funta
mogłaby zostać przekroczona. Dalsze wzrosty byłyby prawdopodobne, gdyby obecny
lub przyszły parlament skłaniał się do bliskich relacji z UE (przynajmniej unia
celna, a być może wspólny rynek czy nawet finalnie brak opuszczenia Wspólnoty).Pierwsza reakcja na nowy plan gabinetu premier
May (modyfikacja poprawki Sir Grahama Brady) raczej nie pomogłaby funtowi,
głównie ze względu na możliwość odrzucenia jej przez Unię w związku z
niejednoznacznym podejściem do backstopu. Nie jest także pewne, czy plan ma
szansę przyjęcia go przez Izbę Gmin, mimo że zbliża do siebie silnie podzielony
obóz konserwatystów. Ogólnie jednak również inicjatywa torysów pokazuje chęć do
wypracowania kompromisu i uniknięcie chaotycznego brexitu, co finalnie powinno
być pozytywne dla funta.>>> Czytaj też: NBP zyskał na słabym złotym. Kilka miliardów ekstra dla budżetu