psav zdjęcie główneGlobalna siła dolara to przede wszystkim
rezultat problemów innych walut, a zwłaszcza euro. Koniunktura w strefie euro
uległa znacznemu pogorszeniu w drugiej połowie 2018 r. Włochy weszły w recesję,
a Niemcy są w stagnacji. Perspektywy na rok 2019 również nie są dobre. Komisja
Europejska ocenia, że PKB wzrośnie o 1,3 proc., czyli prawdopodobnie o połowę
wolniej niż w Stanach Zjednoczonych, gdzie MFW oczekuje wzrostu 2,5 proc.Polityka
nie pomaga Niewiele pozytywnego także można powiedzieć o
sytuacji politycznej na obszarze wspólnej waluty. Problemy z utrzymaniem
koalicji rządowej występują we Włoszech, w Hiszpanii spekuluje się o
przedterminowych wyborach. Zwiększa to ryzyko radykalizowania się sceny
politycznej i dobrego wyniku ugrupowań populistycznych, które zwykle chcą
silnego zwiększania wydatków, ale boją się przeprowadzać reformy strukturalne
poprawiające konkurencyjność gospodarki. Te negatywne trendy są widoczne przed wyborami
do Parlamentu Europejskiej (23-26 maja), co może wzniecać spekulacje na temat
systemowych zagrożeń dla obszaru wspólnej waluty czy całej Unii. Jakby tego
było mało, Unia nie wciąż może dojść do porozumienia z Wielką Brytanią w
sprawie brexitu. Chaotyczne opuszczenie UE przez Zjednoczone Królestwo nie
byłoby dobre ani dla koniunktury na Wyspach, ani również dla Unii. W rezultacie
euro balansuje o włos od osiągnięcia najniższych wartości od czerwca 2017 r. w
relacji do dolara, czyli spadku EUR/USD poniżej poziomu 1,12. Inni
radzą sobie lepiejUmocnienie się dolara w relacji do złotego jest
więc głównie pochodną problemów w strefie euro i silnego powiązania gospodarki
polskiej z unijną. Wynikać może także z gorszej kondycji naszego regionu w
porównaniu do wcześniejszych oczekiwań i sytuacji rynków wschodzących na innych
kontynentach. Ameryka Łacińska jakoś przetrwała kryzys w
Brazylii, Meksyku czy Argentynie i od kilku tygodni panuje tam względny spokój
oraz widać napływ kapitału. Chilijskie czy kolumbijskie peso oraz brazylijski
real zyskały 3-4 proc. w relacji do dolara. Poprawiła się sytuacja w Azji. Niższa cena ropy
naftowej zredukowała obawy o kondycję gospodarczą Indii czy Indonezji.
Zmniejszył się strach, że wojna celna USA i Chin zaszkodzi wyraźnie azjatyckim
gospodarkom. W rezultacie indonezyjska rupia czy chiński juan zyskały po ok.
1-2 proc. do dolara. Złoty
słabnie nawet do forinta. Ratunkiem gospodarkaZłoty z kolei od początku roku stracił do dolara
2,5 proc. i zajmuje przedostatnie miejsce wśród 31 walut państw rozwiniętych i
rozwijających się porównywanych przez agencję Bloomberg. Polska waluta nie tylko słabo radzi sobie w
relacji do dolara, ale również do forinta. Złoty, najbardziej płynny w naszej
części Europy, odzwierciedla nastawienie inwestorów do całego naszego regionu.
Czasami do analogicznej sytuacji dochodzi z meksykańskim peso w Ameryce
Łacińskiej. Forint też jest w niezłej kondycji w relacji do złotego (umocnił
się o ok. 1,5 proc. od początku roku), gdyż niewykluczone, że węgierski bank
centralny podwyższy stopy procentowe w tym roku. W Polsce na taki ruch szanse
są niemal zerowe. Ogólnie jednak nie należy też przeszacowywać
zagrożeń dla złotego. Jego kondycja może się pogarszać wraz z dalszym
umocnieniem dolara czy pogłębieniem problemów strefy euro, ale panicznej
wyprzedaży na razie nie należy się spodziewać i pułapy 4 zł za dolara czy 4,40
zł za euro raczej nie zostaną w najbliższym czasie przekroczone. Kondycja
polskiej gospodarki, mimo wyraźnego spowolnienia, pozostanie stosunkowo dobra.
Nie widać także poważnych nierównowag (np. deficyt na rachunku obrotów
bieżących) w rodzimej gospodarce sprzyjających gwałtownemu obniżeniu wartości
waluty. >>> Czytaj też: Bershidsky: W Finlandii pieniądze jednak dają szczęście