Za chwilę wielki dzień w życiu naszej rodziny. Starszy syn przestanie być dzieciakiem, a stanie się uczniem. Żonę już od czerwca trapią myśli, jak sobie chłopaczyna poradzi i czy dogada się z nowymi kumplami. I czy samodzielnie ogarnie swoje cztery litery w szkolnej toalecie na tyle dobrze, że nie będziemy odbierali telefonów z żądaniem: „Proszę zabrać syna wcześniej”.