Żona bardzo dokładnie zapisywała każdy wydatek na córkę i do końca roku, a więc przez pierwsze sto dni życia wyszło 8008,81 złotych.
W tym: wózek 1400 (promocja al.to, kupiony pół roku wcześniej), łóżeczko z materacem 550, niania elektryczna 299 (też promocja dużo wcześniej), laktator 499 (najpierw testowaliśmy pożyczony, reguła „nic w ciemno, sprawdź, czy się przyda”), szczepionka na raz 199, nosidełko 300, maty piankowe czy bujaczki elektryczne po 150. Podgrzewacz 108, teraz są po 130, 140.
Ze wszystkich rzeczy korzystamy. Używać. Używać!
Chusteczki, które we wrześniu kosztowały 80,90, pod koniec listopada stały u tego samego sprzedawcy po 89,90. #inflacja #inflacjabombelkowa
Warto podkreślić, że należymy do ludzi, dla których telefony, czy wózki mają spełniać swoją rolę, a nie stawiać pytanie „a loda nie robi?”.
Może komuś się przyda, aby po prostu mniej więcej się orientować ile kosztuje rozsądne podejście do (pierwszego) dziecka.
Przy obecnej inflacji i otoczeniu gospodarczym można – dla łatwego zapamiętania – stworzyć w głowie tag #dzieciak10k
I już wiesz, ile to kosztuje.
Ciągle pamiętam o moim paragonie na 600 złotych z kauflandu, dnia 25.02.2020, który dwa miesiące temu wrzucałem dla Państwa na wykop – generalnie sprawdzę wszystkie produkty za miesiąc, będziemy mieć dwa lata różnicy dla równego rachunku i zobaczymy jak rzeczywiście wygląda inflacja „szafkowa” na groszkach, tuńczykach i innych kukurydzach.
Link do rzeczonego wpisu: Dobrze zachowany paragonik kauflandowy
#gownowpis i trochę #finanse