Najwierniejsza przyjaciółka dolara
psav zdjęcie główneOd momentu wybuchu kryzysu związanego z COVID-19, Fed dwukrotnie już obniżył stopy procentowe, a jego suma bilansowa wzrosła o ponad 55 proc. Do tego ogłosił jeszcze wiele nowych programów mających zagwarantować wsparcie sferze realnej w sposób bezpośredni.Reakcja Fed nikogo specjalnie nie dziwi. Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że amerykańskie gospodarstwa szybko tracą swoją płynność w obliczu kryzysu. Historia uczy, że kiedy Fed stoi przed wyborem między inflacją a zatrudnieniem, to najczęściej wybiera to drugie. Taki sposób działania odróżnia Fed od wielu europejskich banków centralnych, zwłaszcza tych na kontynencie. Pozwala to też zrozumieć, dlaczego za franka szwajcarskiego posiadacz dolarów musi zapłacić ponad czterokrotnie więcej niż czynił to jeszcze pół wieku temu. Nawet względem stosunkowo słabego dziś euro, dolar na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat stracił ponad 50 procent swojej wartości (oczywiście, punktem odniesienia jest kurs euro przeliczony na markę niemiecką).Stosunkowo słabe wyniki dolara w zakresie tezauryzacji wartości w żaden sposób nie umniejszają jednak popytu na walutę amerykańską. Wręcz przeciwnie. David Bloom, angielski ekonomista pracujący dla HSBC, tłumaczy fenomen dolara, odwołując się do efektu drzwi florenckich. O ile drzwi we Florencji mają rzekomo prowadzić do raju, tak dolar oferuje przepustkę może nie do raju, ale do krainy bezpieczeństwa. Co z tego, że aktywa w innych walutach są bezpieczniejsze z punktu widzenia ochrony przed inflacją. W dobie kryzysu, czy też pożaru na rynkach finansowych wszyscy poszukują płynności, którą faktycznie oferuje jedynie dolar. Dlatego dolara przyjmie każdy, głównie za sprawą ogromnej płynności amerykańskich rynków (zwłaszcza rynku kapitałowego). Tego samego nie można powiedzieć już o żadnej innej walucie. Stąd nawiązanie do ogromnych drzwi za pomocą których można płynnie wyjść z płonącego budynku. Im większy rozmiar takich drzwi, tym bezpieczniejsza waluta.Wybuch pandemii COVID-19 nie jest wyjątkiem i dlatego, zwłaszcza w drugiej połowie marca, mieliśmy do czynienia z błyskawicznym przyrostem wartości dolara. Jego aprecjacja była swoistego rodzaju déjà vu wydarzeń z drugiej połowy 2008 r. Tracący na wartości niemal nieustannie od 2001 r. kurs dolara zaczął zyskiwać na wartości w błyskawicznym tempie, tylko po to, aby po upływie kilkunastu dni ponownie wpaść w trend spadkowy. Co się stało? Otóż w listopadzie 2008 r. Fed uruchomił luzowanie ilościowe, do którego inwestorzy, przynajmniej wówczas, podchodzili dość sceptycznie. Wówczas wiedza powszechna na temat luzowania ilościowego była wyjątkowo skromna i dlatego prowadzony przez Fed na niespotykaną skalę skup aktywów wywoływał lęk przed inflacją.”Kiedy Fed zakończył swój skup aktywów jesienią 2014 r., dolar rozpoczął swój triumfalny mars Czytaj dalej