psav zdjęcie główneWynika tak z wyroku Sądu Najwyższego, którego uzasadnienie niedawno zostało opublikowane. Rozstrzygnięcie sprawy powinno być nauczką dla wielu kredytobiorców, głównie frankowiczów.
Sytuacja, jakich wiele
Małżonkowie zawarli w 2008 r. umowę kredytową z jednym z banków. Kredyt hipoteczny był indeksowany do franka szwajcarskiego. Jedno z postanowień przewidywało, że wypowiedzenie przez bank umowy może nastąpić w razie stwierdzenia, że warunki udzielenia kredytu nie zostały dotrzymane, lub w razie zagrożenia terminowej spłaty z powodu złego stanu majątkowego kredytobiorców. Dookreślono, że podstawą do wypowiedzenia umowy jest w szczególności niespłacenie co najmniej dwóch rat.
W 2011 r. para podpisała z bankiem aneks będący pokłosiem kłopotów ze spłatą kredytu, ale nie wywiązywała się z porozumienia. W 2013 r. bank wypowiedział umowę, a w 2014 r. wystawił bankowy tytuł egzekucyjny (BTE), któremu nadano klauzulę wykonalności.
Małżonkowie wnieśli powództwo o pozbawienie wykonalności BTE. Wskazali, że nie było podstaw do wypowiedzenia im umowy kredytowej i nie otrzymali oświadczenia o wypowiedzeniu umowy (było dwukrotnie awizowane i zwrócone do nadawcy).
Rozpoznający sprawę sąd okręgowy uwzględnił powództwo. Wskazał, że rzeczywiście nie było podstaw do wypowiedzenia całej umowy kredytowej. Co najwyżej bank mógł wypowiedzieć aneks. Ponadto nieprawidłowo obliczył początek okresu wypowiedzenia i niewłaściwie przewalutował kredyt.
Apelacja banku okazała się zasadna. Sąd apelacyjny uznał, że podstawy do wypowiedzenia umowy kredytowej wskutek braku spłat były, a drobne błędy dotyczące przeliczenia nie mogą same w sobie stać temu na przeszkodzie. Co najwyżej możliwe było pozbawienie wykonalności BTE w części, a nie w całości.
Konsument (nie) z urzędu
Od tego wyroku skargę kasacyjną złożyli kredytobiorcy. Podnieśli w niej, że sąd apelacyjny zaniechał obowiązków, bo z urzędu powinien sprawdzić, czy w umowie nie znajdowały się klauzule abuzywne.
Sęk w tym, że aby rozważać charakter postanowień umownych (ich abuzywność), musimy mieć do czynienia z umową między przedsiębiorcą a konsumentem. Tymczasem powodowie w ani jednym piśmie oraz w ani jednym momencie postępowania sądowego nie wskazali, że są konsumentami. Nie wynikało to także z treści umowy kredytowej.
Sąd Najwyższy musiał rozstrzygnąć, czy sąd powszechny ma obowiązek sprawdzić to, czy powód występujący przeciw bankowi jest konsumentem. Uznał, że takiego obowiązku nie ma. To powód powinien dopilnować swoich interesów.
„Ze względu na zasadę dyspozycyjności właściwą procesowi cywilnemu, której wyrazem jest też związanie sądu żądaniem pozwu (art. 321 par. 1 k.p.c.), na które to żądanie składają się przede wszystkim okoliczności faktyczne charakteryzujące istotę sporu, ale także ze względu na szczególny char Czytaj dalej
Czytaj dalej