DZIEŃ NA RYNKACH: Przepaść w handlu USA-Chiny coraz większa, gracze wolą nie angażować się na rynkach

psav zdjęcie główneSytuacja w relacjach handlowych pomiędzy obu mocarstwami odwróciła się o 180 stopni po tym, jak w piątek USA wprowadziły zapowiadaną przez prezydenta Donalda Trumpa podwyżkę ceł na chiński eksport wart 200 mld dolarów rocznie. Cła wzrosły do 25 proc. z 10 proc. Rozpoczęły się też przygotowania do podniesienia ceł na pozostały import z Chin o wartości 300 miliardów dolarów rocznie. Trump wskazał zaś, że „mądrze byłoby”, gdyby Chiny działały teraz, aby przypieczętować porozumienie handlowe ze Stanami Zjednoczonymi, bo „daleko gorsze” warunki mogą zostać im zaoferowane, gdy dojdzie do jego reelekcji w 2020 roku. Doradca ekonomiczny Białego Domu Larry Kudlow poinformował z kolei, że możliwe jest jednak, iż podczas szczytu G20, który odbędzie się 28-29 czerwca w Osace, prezydent USA Donald Trump spotka się z przywódcą Chin Xi Jinpingiem, by rozmawiać o handlu. „Rynki były wcześniej chyba w zbyt błogich nastrojach mając nadzieje na kontynuowanie rozmów handlowych USA-Chiny” – mówi Kerry Craig, globalny strateg rynkowy w JPMorgan Asset Management. Dodaje, że inwestorzy mogą się jeszcze bardziej rozczarować. „Myślę, że jest jeszcze za wcześnie, aby znów kupować na giełdach” – wskazuje z kolei Nick Twidale, ekonomista Rakuten Securities Australia Pty. „Jest jeszcze na rynku miejsce do dalszej korekty zanim znów nastąpi faza, że gracze rynkowi będą chcieli angażować swój kapitał” – dodaje. Jeffrey Halley, strateg rynkowy Oanda Asia Pacific Pte., wskazuje, że globalne rynki „handlowały optymizmem i nadziejami” bardziej niż tym, jak wygląda rzeczywistość. „Dalsze pogorszenie już i tak słabych relacji USA i Chin może zakończyć się dalszą przeceną na rynkach akcji” – ocenia. Na rynku walutowym w poniedziałek euro rośnie o 0,05 proc. do 1,1234 USD i jest wyceniane najwyżej od 3 tygodni. Rentowność 10-letnich UST spada o 4 pb do 2,43 proc., a niemieckich – spada o 1 pb do -0,05 proc. Ropa na NYMEX w N.Jorku drożeje o 0,2 proc. do 61,81 USD za baryłkę. W poniedziałek na rynkach nie ma publikacji ważnych dla graczy rynkowych danych makro, aktywni za to będą bankierzy centralni z Fed, m.in. Rosengren, Clarida i Kaplan. Indeksy w Europie – godz. 09.30 Indeks Kraj Wartość (pkt.) 1D (%) Euro Stoxx 50 Strefa euro 3352,54 -0,25 DAX Niemcy 12003,91 -0,46 FTSE 100 W.Brytania 7207,91 0,06 CAC 40 Francja 5313,85 -0,26 IBEX 35 Hiszpania 9096,70 -0,23 FTSE MIB Włochy 20788,87 -0,41 Czytaj dalej

Rodzinny interes pedofila z…

Rodzinny interes pedofila z Lichenia. Ks. Eugeniusz M. jednym z bohaterów filmu Sekielskiego. Kulisy odwołania kustosza sanktuarium w Licheniu Parafia w Licheniu jest jedną z najbogatszych w Polsce. Jej miesięczne wydatki sięgały nawet 20 mln zł – wynika z naszych rozmów z byłymi bliskimi współpracownikami księdza M. Przedstawiciele zakonu marianów twierdzą, że faktyczna kwota jest kilkakrotnie mniejsza, ale gdy poprosiliśmy o stosowne dokumenty, odmówiono nam. Mimo obracania wielkimi kwotami, w parafii nie jest prowadzona fachowa dokumentacja. Wpływy i wydatki są zapisywane w brulionach. Eugeniusz R. i inni pracownicy sklepików przy parafii nie mają kasy fiskalnej ani w inny sposób nie dokumentują obrotu. Podobnie jest z przyjmowaniem towaru do sklepów – dostawcy nie otrzymują pokwitowania. System ten pozwala na nadużycia. Przez kilka lat pieniądze wpłacane przez wiernych na budowę bazyliki w Licheniu wyciekały szerokim strumieniem na cele nie mające z tą inwestycją nic wspólnego. Pieniędzmi na budowę bazyliki zarządzali członkowie rodziny księdza M., m.in. Eugeniusz R., Krystyna O., Wiridiana S. (kuzyni i kuzynki księdza). Jeden z kuzynów, Zdzisław N., był prawą ręką księdza M. w sprawach finansów sanktuarium. W Licheniu mówi się o nim jako o „kierowniku inwestycji”.W rozmowie z dziennikarzem Polsatu Zdzisław N. przyznał, że zajmuje się m.in. zatwierdzaniem faktur do zapłaty. Tymczasem przedstawiciele zakonu marianów w oficjalnym liście stwierdzili, że Zdzisław N. „doradzał jedynie w sprawach procesu budowlanego. Nie podejmował żadnych decyzji merytorycznych, ponieważ nie miał do tego ani upoważnienia, ani kompetencji”. Gdy członkowie rodziny księdza M. zajmowali się finansami Lichenia, bardzo poprawiła się ich sytuacja materialna. Jeden z krewnych księdza zbudował pod Warszawą willę dla swojej córki wartą około 2 mln zł. Inni rozbudowali gospodarstwa, kupili nowe samochody. Ksiądz M. w wywiadzie przyznał, że w Licheniu pracowało kilkunastu jego krewnych i tylko oni zajmowali się pieniędzmi wpłacanymi na rzecz sanktuarium. Już 6 lipca 2004 r. zwróciliśmy się do księdza Andrzeja Pakuły, prowincjała Zgromadzenia Księży Marianów w Polsce, o ustosunkowanie się do naszych ustaleń. Poinformowano nas, że członkowie rodziny księdza M. „nie mają kontaktu z pieniędzmi”. Ksiądz dobrodziej Bardziej bulwersująca niż rozporządzanie pieniędzmi sanktuarium przez rodzinę księdza M. jest jego znajomość z Bogdanem Ch., ogrodnikiem, osobistym kierowcą i jednym z najbliższych współpracowników. – Swój homoseksualizm odkryłem dopiero dzięki księdzu M. Dlatego, że jestem gejem, byłem z nim blisko związany i zaliczany do zaufanych pracowników – mówi Bogdan Ch. Ch. twierdzi, że kiedy został zatrudniony w Licheniu, został partnerem seksualnym księdza. – W zamian, choć oficjalnie zarabiałem 800 zł, mogłem w krótkim cz Czytaj dalej

Kaczyński: „Będziemy bronić polskiej złotówki”

psav zdjęcie główneLider PiS podkreślał, że 26 maja miliony Polaków będą decydować czy pójść na eurowybory, ale też na kogo głosować. „Często powstają wątpliwości czy te wybory są ważne i czy warto się na nie wybierać. Otóż chciałem powiedzieć, że warto. To są wybory bardzo wielkiej stawki. To początek cyklu wyborczego – europejskie, parlamentarne, prezydenckie” – mówił Kaczyński. Jak podkreślał, w ciągu roku będziemy decydować o losie Polski i Polaków. „Będziemy decydować o tym, w którą stronę pójdziemy i będziemy także decydować o tym czy obronimy się przed pewnymi zagrożeniami, bardzo poważnymi zagrożeniami” – mówił. Kontynuując ten wątek Kaczyński wskazał na konieczność obrony polskiego złotego. „Złotówka umożliwia nam wzrost, ona w razie kryzysów (…) nas chroni. Ona umożliwia to, że od już prawie 30 lat idziemy, czasem wolno, a czasem szybciej, albo jak dzisiaj na drugim miejscu w Europie do przodu” – tłumaczył. „Ta złotówka jest dziś zagrożona. Nasi konkurenci wyraźnie powiedzieli ustami Grzegorza Schetyny, że będą dążyli do wprowadzenia w Polsce euro” – dodał szef PiS. Wskazywał na skutki wprowadzenia wspólnej waluty dla „krajów słabszych gospodarczo”. Jako przykład podał Grecję. Dodał, że w gruncie rzeczy na euro zyskują dwa kraje – Niemcy i Holandia. „Obrona złotówki, możliwość obronienia przed tą zmianą jest tak ważna” – podkreślił.>>> Czytaj też: AI nie będzie drugą bombą atomową Czytaj dalej