psav zdjęcie główneDokument z 21 sierpnia tego roku zatytułowany „Uwagi na piśmie Rzeczypospolitej Polskiej” skierowane jest do Prezesa i członków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Sporządził je pełnomocnik RP Bogusław Majczyna, prawnik z Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jego treść odnosi się do wniosku, jaki skierował do TSUE Sąd Okręgowy w Warszawie o wydanie orzeczenia prejudycjalnego w sprawie C-260/18 Dziubak. Sąd prosi o wykładnię dyrektywy Rady 93/13EWG z piątego kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Zgodnie z art. 6 ust. 1 dyrektywy państwa członkowskie powinny zapewnić, aby na mocy ich prawa krajowego nieuczciwe warunki w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami nie były wiążące dla konsumenta, umowa zaś w pozostałej części nadal obowiązywała strony, jeżeli jest to możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków.O co chodzi w sporzePowodowie w jednym z banków wzięli w 2008 r. indeksowany do franka szwajcarskiego kredyt hipoteczny. Określona w umowie kwota została im wypłacona w złotych. Saldo zadłużenia było jednak liczone we frankach, a spłata kredytu następowała w złotych po kursie, jaki ustalał bank w swojej tabeli – czyli wg. tzw. klauzuli walutowej. Zdaniem powodów postanowienia umowy dotyczące zasad indeksowania kredytu do waluty obcej mają charakter nieuczciwy (niedozwolony) w rozumieniu dyrektywy, a zatem pobranie kwot obliczonych na podstawie tych postanowień należy uznać za pozbawione podstawy prawnej. A to z tego powodu, że bank jednostronnie określa kurs franka, a więc i wysokość rat. W momencie skierowania wniosku prejudycjalnego, mimo że upłynęło nieco ponad 110 z 480 miesięcy, na które została zawarta umowa, kredytobiorcy uiścili już na rzecz banku (spłata kapitału i odsetek), kwotę stanowiącą około połowy kapitału, jaki został na ich rzecz wypłacony przez bank. Klienci banku kwestionują nie samą indeksację kredytu w walucie, a sposób, w jaki jest to czynione. Jeśli jakaś klauzula jest abuzywna, a więc niedozwolona, zgodnie ze wspomnianą dyrektywą, nie wiąże ona klienta. Natomiast w związku z tym, że bez tej klauzuli umowa nie jest w stanie funkcjonować, a brak tzw. przepisów dyspozycyjnych uniemożliwia wypełnienie tej luki. Żądają więc, aby sąd uznał umowę za nieważną i zobowiązał strony, aby zwróciły sobie to, co wzajemnie świadczyły. Tak więc klienci mieliby zwrócić kwotę w złotówkach, jakie z tytułu kredytu przelał na ich konto bank, pomniejszoną o kwoty spłat w złotych, jakie oni wpłacali na konto banku z tytułu rat. Gdyby zaś sąd nie chciał przystać na tę propozycję, mają drugą: aby oprzeć spłaty na kwocie z umowy wyrażonej w polskich złotych, przy czym byłaby ona oprocentowana zgodnie ze zmienną stopą LIBOR, do rat dodano by stałą marżę banku. Bank, co oczywiste, nie chce Czytaj dalej
Czytaj dalej