Dzisiaj przenosimy się an…

Dzisiaj przenosimy się an morze w czasy Napoleona, czyli bitwy pod Abukirem „Będę bohaterem, jeśli Opatrzność pozwoli” – miał powiedzieć Nelson około roku 1780. 18 lat później, a dokładnie 220 lat temu, za pokonanie francuskiej floty pod Abukirem, co odcięło wojska Napoleona w Egipcie od dostaw i uniemożliwiło dosłanie mu posiłków, kontradmirał Horatio Nelson otrzymał tytuł „barona Nilu” z roczną pensją 2 tys. funtów i rangę wiceadmirała. Zarząd Kompani Wschodnioindyjskiej podarował mu 10 tys. funtów, sułtan turecki zaszczycił go Pióropuszem Triumfu – trochę jarmarcznym, ale kapiącym od brylantów odznaczeniem. Ekstrawagancki prezent przysłał kapitan Hallowell – trumnę zrobioną z grotmasztu „L’Orienta”, by „mógł, gdy zmęczy go życie spocząć w jednym ze swoich trofeów”. Link do znaleziska – Bitwa pod Abukirem, czyli jak Nelson powstrzymał Napoleona Poniżej wołam osoby, które wyraziły chęć otrzymywania powiadomień o nowych wpisach.Jeśli ktoś chciałby dopisać się do listy, proszę o zostawienie plusa przy przeznaczonym do tego komentarzu pod niniejszym wpisem. Zachęcam również do obserwacji pierwszego tagu, którym opatrzone zostało linkowane znalezisko (tag autorski) Dodatkowe Tagi: #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #ciekawostkihistoryczne #geografia #wojsko #zwyczaje #polityka #francja #bogactwo #militaria #dyplomacja #finanse #nauka #anglia Czytaj dalej

JAK BANK PKO ROBI Z KLIENTÓW…

JAK BANK PKO ROBI Z KLIENTÓW IDIOTÓW? Kiedy zawieramy z bankiem umowę to bank posiada jedną kopię umowy podpisaną przez nas. My otrzymujemy drugą, identyczną kopie umowy podpisaną przez bank. Po co? W razie sporu, każda ze stron może powołać się na zapiski w umowie. Posiadamy dowód tego na co się zgodziliśmy. Możemy sobie taką umowę schować i trzymać na wszelki wypadek. CO bank PKO właśnie zrobił? Stwierdził że stworzył system dzięki któremu klient banku nie będzie posiadał swojej kopii umowy. Zamiast tego bank będzie trzymał jego kopię i w razie potrzeby mu ją udostępni! Czy wiemy cokolwiek o projekcie baku? Wiemy na jakiej zasadzie działa? Czy pokazał nam jak jest zabezpieczona nasza umowa? NIE! Zamiast tego dostajemy ZAPEWNIENIE banku że oni nie zmienili zapisków w naszej kopii. Będziesz miał serwis gdzie wpiszesz swój hash i wyświetli ci się kopia twojej umowy. Czy bank PKO jest nam w stanie udowodnić że nie zmienił zapisków w umowie i przedstawia nam oryginał? NIE! Co bank PKO robi? Bank sam sobie udowadnia że nie zmienił naszej umowy! ( ಠ_ಠ) Chyba powinno to działać w drugą stronę… Dlaczego ufamy kryptowalutom? Bo mamy dostęp do blockchaina. Mamy dokładną wiedze jak on zostałstworzony. Jesteśmy w stanie zweryfikować, MATEMATYCZNIE UDOWODNIĆ że nikt nie jest w stanie zagrozić naszm środkom i nas oszukać. Wiemy dokładnie, jak jest wszystko zbudowane i krok po kroku zweryfikować wszystko! Czy wiem cokolwiek o projekcie PKO? NIC! Bank PKO tworzy nowy rodzaj blockchaina! Takiego gdzie musisz wierzyć bankowi że wszystko jest ok! Mózg roz****any. Blockchain powstałwłąśnie w odwrotnym celu. Po to aby nie musieć ufać drugiej stronie. Teraz bank PKO tworzy coś gdzie jesteśmy skazani na zaufanie mu i nazywa to blockchainem! DLACZEGO PKO NIE MA BLOCKCHAINA? Cóż, ludzie nadal nie rozumieją czym jest blockchain i w jakim celu się go stosuje. Prywatny blockchain nie ma sensu. Spróbuję to jeszcze raz łopatologicznie wyjaśnić. -Blockchain to otwarta, ogólnodostępna baza danych -Każdy może dodawać do tej bazy nowe zapiski -Nikt nie może zmienić w tej bazie żadnych zapisków Czy ktoś ma dostęp do bazy danych banku? Nie Kto ma dostęp do tej bazy danych? Bank Więc przed kim bank chce zabezpieczać bazę dany? Przed samym sobą? To tak jakbyś był na bezludnej wyspie i bał się o swoje złoto. Zaczął byś je zabezpieczać przed kradzieżą. Najpierw zbudowałbyś sejf. Później zbudowałbyś wielki skarbiec gdzie byś go umieścił. Mimo tego nadal byś nie był spokojny, więc dorzuciłbyś fosę z aligatorami na wszelki wypadek a sam spałbyś uzbrojony w środku skarbca. Mimo tego nadal byś ciągle rozwijał zabezpieczenia. Nie dość że bank zrobił z klientów idiotów i obecnie klienci banku są w gorszej sytuacji niż poprzednio ten obrócił to na swoją korzyść. Zrobi z tego swoją reklamę. W końcu idioci nic nie rozumieją. Więk Czytaj dalej

Nadzieja dla frankowiczów. Już od czwartku zapłacą niższe raty?

psav zdjęcie główneSzwajcarska gospodarka jest w tym momencie zaskakująco silna. PKB wzrosło aż o 3,4 proc. r/r w II kwartale br. Dodatkowo w środę helwecki Sekretariat Stanu do Spraw Gospodarczych (SECO) podwyższył perspektywę wzrostu do 2,9 proc. za cały 2018 r., podczas gdy jeszcze w czerwcu szacunki SECO były na poziomie 2,4 proc. Czy możliwe jest więc by Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) zasugerował zdecydowaną interwencję osłabiając przy tym franka i przynosząc ulgę frankowiczom? Trudny orzech do zgryzienia Zwykle gdy gospodarka jakiegoś kraju rośnie i jej wzrost utrzymuje się powyżej potencjalnego poziomu przez dłuższy czas ( tak jak obecnie w Szwajcarii), bank centralny zaczyna zacieśniać politykę pieniężną. Najczęściej podnosi stopy procentowe, aby schłodzić nieco koniunkturę i zapobiec przegrzaniu się gospodarki oraz późniejszemu jej głębokiemu spowolnieniu. W przypadku Szwajcarii nie ma jednak mowy o żadnych podwyżkach. Dodatkowo SNB bez przerwy sugeruje możliwość interwencji, aby przeciwdziałać wzmocnieniu się franka. Cały komunikat jest także powiązany z sytuacją na rynku walutowym, na którym SNB w czerwcu oceniał, że frank jest „wysoko wyceniany”. „Wysoka wycena” CHF to jednak nieco mniej agresywna sugestia ze strony SNB o przewartościowaniu szwajcarskiej waluty, niż w przypadku komunikatów z 2016 r. Wtedy kurs franka był opisany przez władze monetarne jako „silnie przewartościowany”. Czy możliwy jest powrót do bardziej agresywnego osłabienia lokalnej waluty w przypadku tak dobrej koniunktury tego alpejskiego kraju? Obawy o sytuację globalną mogą skłonić do interwencji Podwyższenie prognoz gospodarczych przez SECO wcale nie oznacza, że ze Szwajcarii płyną same pozytywne sygnały. Razem z szacunkami szybszego wzrostu PKB podkreślano wielokrotnie, że ryzyka rozwoju helweckiej gospodarki znacznie przewyższają “możliwość wystąpienia pozytywnych zaskoczeń”. Do najbardziej palących problemów zalicza się przede wszystkim kontynuację sporów celnych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a ich partnerami handlowymi. SECO twierdzi, że w przypadku eskalacji celnych nieporozumień „szwajcarski handel może poważnie ucierpieć, a firmy mogą zmniejszyć inwestycje”. Dodatkowo niepewność polityczna w Europie pozostaje na podwyższonym poziomie (brexit, niejasne plany polityki fiskalnej Włoch). Turbulencje na Starym Kontynencie mogą więc przełożyć się na wzrost strachu na rynkach i przez to wzmocnić wizerunek franka jako waluty uważanej za bezpieczną przystań. Wydaje się, że właśnie ten argument mógłby skłonić SNB to pewnej zmiany komunikatu i zasugerowania większej chęci interwencji w celu osłabienia szwajcarskiej waluty. W dodatku od połowy maja br. frank wzmocnił się do euro o ponad 5 proc.To może być wystarczająco silnym powodem, aby przekonać SNB do tego by bardziej agresywnie zaznaczyć przewartośc Czytaj dalej

10 lat temu, 15 września 2008…

10 lat temu, 15 września 2008 roku rozpoczął się największy od czasów Wielkiej Depresji, kryzys finansowy. Zapoczątkował go upadek banku Lehman Brothers. Począwszy od Nowego Jorku i Bostonu, panika rozlała się na rynki finansowe w Londynie, Paryżu, Berlinie, Moskwie, Johannesburgu, Pekinie, Szanghaju, Tokio i Seulu. Większość indeksów giełdowych zaczęła pikować w dół tracąc w ciągu roku kilkadziesiąt procent. Światowa gospodarka mocno wyhamowała, globalnie wzrastało bezrobocie, a świat przekonał się na jak kruchych filarach zbudowany jest system finansowy. Na jaw wyszły nielegalne zagrywki, lobbing, przestępstwa oraz nadużycia w świecie finansów. Po mniej więcej roku czasu sytuacja została w miarę opanowana przez rządy i banki centralne, które zdecydowały się wpompować do upadającego systemu biliony dolarów. Biliony dolarów, które pochodziły z podatków wszystkich obywateli. Tak oto zwykli ludzie zapłacili za chciwość najbogatszych. Wtedy też powstała idea Bitcoina, który oddawał władzę nad pieniądzem w ręce zwykłych obywateli. https://bithub.pl/opinie/10-lat-temu-wybuchl-kryzys-finansowy-wtedy-tez-narodzila-sie-idea-bitcoina/ #bitcoin #kryptowaluty #finanse Czytaj dalej

Dzień upokorzenia Chin. Rynek ignoruje prawdziwą wojnę celną i popełnia błąd

psav zdjęcie główneW nocy polskiego czasu, Biuro Przedstawiciela Handlowego USA (USTR) oświadczyło, że od 24 września import towarów z Chin o rocznej wartości 200 mld dolarów będzie obłożony dodatkowymi cłami na poziomie 10 proc. Obecnie więc, prawie połowa importu z Państwa Środka została objęta obostrzeniami handlowymi. Do tej pory były to cła na poziomie 25 proc. obejmujące 50 mld dol. sprowadzanych towarów. To jednak nie jedyna negatywna informacja dla Chin czy szerzej dla gospodarki światowej. USTR przedstawił także całą sekwencję kroków, które zostaną podjęte, jeżeli nie dojdzie do porozumienia USA z Pekinem. Zgodnie z dzisiejszym ogłoszeniem, od nowego roku cła wzrosną do 25 proc. Dodatkowo, gdyby Chiny zastosowały środki odwetowe, „wtedy natychmiast przechodzimy do trzeciej fazy, która nakłada cła na 267 mld dolarów dodatkowego importu” – pisze w oficjalnym komunikacie agencja podległa prezydentowi Trumpowi. W takiej sytuacji wszystkie importowane towary z Chin byłyby objęte nowymi obostrzeniami handlowymi w przedziale 10-25 proc. Biorąc te groźby pod uwagę nie można już nazwać sporu pomiędzy mocarstwami inaczej niż wojną celną. Chiny postawione pod ścianą, przygotowują odpowiedź Doniesienia z ostatnich godzin to największa od rozpoczęcia sporu eskalacja konfliktu zwłaszcza, że pod koniec września miały odbyć się rozmowy chińskich i amerykańskich oficjeli na wysokim szczeblu w Waszyngtonie. Teraz negocjacje stanęły pod poważnym znakiem zapytania. Kilka godzin temu, South China Morning Post, powołując się na swoje źródła pisał, że Pekin robi „przegląd wcześniejszych planów dotyczących wysłania delegacji pod przewodnictwem wicepremiera Liu He do Waszyngtonu w przyszłym tygodniu”. W podobnym tonie przedstawiony jest oficjalny komunikat Ministerstwa Handlu, w którym Chiny sugerują odwet za amerykańskie cła, a także wyrażają nadzieję, że „strona amerykańska rozumie negatywne konsekwencje swoich czynów i podejmie przekonujące kroki, by je skorygować w odpowiednim czasie”. Nie da się jednak ukryć, że to Państwo Środka zostało postawione pod ścianą. Jak wylicza Bloomberg Economics w przypadku objęcia całego amerykańskiego importu z Chin 25-procentowymi cłami, wzrost PKB największej azjatyckiej gospodarki może ulec zmniejszeniu o 1,5 pkt proc. w porównaniu do scenariusza bez ceł. W przypadku Stanów Zjednoczonych ten wpływ jest niewielki. Wynika to z faktu, że gospodarka USA jest stosunkowo zamknięta, czyli w mniejszym niż Chiny stopniu uczestniczy w światowej wymianie handlowej. Również amerykański eksport do Chin to zaledwie 1/4 tego co Państwo Środka wysyła do USA. Upokorzenie Chin to zły pomysł, także dla złotego Podejście USA dotyczące ceł ma także inne negatywne konsekwencje dla Chin. Obecnie wiele amerykańskich przedsiębiorstw zastanawia się jak ominąć cła nałożone na prod Czytaj dalej