Powstaje kopalnia kryptowalut za 700 milionów dolarów

psav zdjęcie główneMessena – małe miasto, zamieszkałe przez ok. 13 tys. ludzi, w północnej części stanu Nowy Jork, tuż przy granicy z Kanadą. To właśnie tam, a nie w Chinach czy innym kraju o niskich kosztach energii elektrycznej oraz pracy, już niedługo może powstać największa kopalnia kryptowalut na świecie. Była huta. Będzie kopalnia…Władze Messeny przez cztery lata bezskutecznie poszukiwały najemcy czy inwestora, który ożywiłby b. hutę aluminium (kompleks Alcoa East). Aż wreszcie w grudniu ub.r. firma Coinmint zdecydowała się na 10-letnią umowę (z możliwością przedłużenia) wynajmu 1300-akrowej (1 akr to ok. 40 arów) powierzchni tego kompleksu. Plany na jej wykorzystanie nie mają jednak nic wspólnego z przetapianiem metali i są bardzo ambitne. W miasteczku ma w ciągu roku powstać kopalnia kryptowalut o mocy 435 megawatów.Coinmint zainwestował już nieco ponad 50 mln dolarów w ten projekt, a całkowite koszty inwestycji mają sięgnąć 700 mln dol. Jak czytamy w komunikacie prasowym firmy, w ciągu 18 miesięcy kopalnia chce zatrudnić 150 osób. Stworzenie tylu miejsc pracy i rewitalizacja kompleksu Alcoa East spotkały się z aprobatą miejscowych władz i mieszkańców.Sprzyjające chłody i wiatry Posady mają znaleźć nie tylko lokalni specjaliści IT, ale także pracownicy od personelu ochrony po elektryków. “Jesteśmy gotowi zapewnić jakąkolwiek niezbędną pomoc, by ten projekt osiągnął pełen potencjał” – powiedział Steve O’Shaughnessy, nadzorca miasta Messena, we wtorkowym oświadczeniu.Decyzję o najmie tego miejsca wspomniana firma podejmowała, gdy bitcoin kosztował ok. 11 tys. dol. Dzisiaj cena spadła do ok. 7,5 tys. dol. Jednak opłacalność projektu ma zapewnić nie tylko nieco chłodniejszy klimat w północnej części stanu Nowy Jork (oszczędność na chłodzeniu), ale także dostęp miasta do tańszych, odnawialnych źródeł energii – elektrowni wiatrowej. Nadchodzą czasy innego górnictwa?Dziś chyba jeszcze nie pora rozstrzygać, gdzie tkwi prawda o kryptowalutach, które z jednej strony wydają się czymś ulotnym, ogromnie ryzykownym i przejściowym. Bywają też zwalczane przez oficjalne instytucje finansowe i rządowe, a ich reklamy zakazywane. Z drugiej jednak strony te same kryptowaluty realnie wpływają na życie mieszkańców 13-tysięcznego amerykańskiego miasta. A przecież nietrudno sobie wyobrazić, że gdy inwestycja w Messenie się powiedzie, powstaną następne.Priueur Leary, szef technologiczny Coinmint, powiedział CNBC, że “jak długo istnieć będzie sieć bitcoina, kopanie będzie opłacalne”. Dobrze wiedzą o tym np. szefowie Bitmaina, chińskiego lidera branży kryptowalutowego “górnictwa”. Jak podaje CNBC, zysk operacyjny tej firmy w 2017 r. wyniósł pomiędzy 3 a 4 mld dol., czyli mniej więcej tyle, ile Nvidii – jednego z największych na świecie producentów procesorów graficznych, kt Czytaj dalej

Francuski minister finansów zadowolony ze słów Merkel o reformie strefy euro. „Musimy działać”

psav zdjęcie główneW swoim wystąpieniu na konferencji biznesowej w Berlinie Le Maire pozytywnie ocenił plany przedstawione przez Merkel w opublikowanym 3 czerwca wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung”, podkreślając szczególnie jej poparcie dla propozycji prezydenta Francji Emmanuela Macrona o utworzeniu wspólnego budżetu strefy euro. „Musimy znaleźć sposób na wypracowanie wspólnego stanowiska, ambitnego i trafiającego w sedno” – zaznaczył francuski minister finansów. Przypomniał jednocześnie, że „stawką jest nasza europejska przyszłość”. „Musimy działać, teraz albo nigdy” – wezwał. W tym kontekście podkreślił, że odpowiedzialność za te działania ponoszą właśnie Francja i Niemcy. „Strefa euro jest już unią walutową, ale niestety nie jest jeszcze unią gospodarczą. Strefa euro przetrwa tylko wówczas, gdy przekształci się w silną unię gospodarczą” – mówił Le Maire w stolicy Niemiec. Podkreślił, że UE nie może pozwolić, by o losach świata decydowały Chiny i USA. Była to pierwsza oficjalna reakcja francuskich władz na wywiad Merkel dla „FAS”. W ubiegłym roku w serii wystąpień Macron zaproponował szeroko zakrojoną wizję przebudowy eurolandu do 2024 roku, obejmującą m.in. stworzenie własnego budżetu strefy euro czy powołanie jej własnego ministra finansów. Do 3 czerwca Merkel nie udzieliła szczegółowej odpowiedzi na te propozycje. W niedzielnym wywiadzie zaproponowała specjalny budżet strefy euro, którego wartość początkowo zawierałaby się w „dolnym rejestrze kilkudziesięciu miliardów euro”. Agencje podkreślają, że jest to dużo niższa wartość niż ta proponowana przez francuskiego prezydenta. Merkel jednak nie sprecyzowała, czy budżet ten należałby do zwykłego budżetu całej UE, czy też – jak proponował Macron – podlegał ministrom finansów krajów eurolandu. Niemiecka kanclerz poparła również pomysł stworzenia Europejskiego Funduszu Walutowego, na wzór MFW, w oparciu o europejski fundusz ratunkowy EMS (Europejski Mechanizm Stabilności), jednak jej apele o to, by przejął on obowiązki nadzoru gospodarczego, które obecnie należą do Komisji Europejskiej, raczej nie będą w Paryżu mile widziane – ocenia Reuters. W czwartek Merkel oświadczyła, że jej kraj musi być gotowy do pójścia na kompromisy z Francją w sprawie reformy eurolandu. Niemcy i Francja zadeklarowały, że złożą wspólną propozycję reformy strefy euro podczas szczytu unijnego, który odbędzie się 28-29 czerwca w Brukseli. W sobotę w Paryżu Le Maire spotka się ze swoim niemieckim odpowiednikiem Olafem Scholzem; mają rozmawiać o różnicach między stanowiskami obu państw.>>> Czytaj też: Austria walczy z „politycznym islamem”. Rząd zapowiada deportacje imamów Czytaj dalej

DZIEŃ NA FX: FI: PLN z szansą na zyski; komentarz Fitch może być pozytywny dla notowań SPW

psav zdjęcie główne”Złoty korzysta na osłabieniu dolara, choć test bariery na poziomie 4,26/EUR okazał się krótkotrwały i koniec wczorajszej sesji przyniósł ruch w kierunku 4,28/EUR. Mimo to kurs ma szansę, by odrobić kolejną porcję strat zanotowanych od połowy kwietnia br. i zbliżyć się wkrótce do istotnego poziomu technicznego w okolicy 4,24/EUR. Kluczowa dla PLN, oprócz zachowania EUR/USD, będzie rewizja ratingu Polski przez agencję Fitch” – napisano w porannym raporcie Banku Pekao. „W oczekiwaniu na decyzję agencji kurs może wahać się w szerokim przedziale 4,26-4,28/EUR (…) W razie zmiany perspektywy na pozytywną ze stabilnej, zwyżka złotego prawdopodobnie utrwali się w oczekiwaniu na decyzję głównych banków centralnych (Fed w środę i EBC w czwartek – PAP)” – dodano. Z kolei według analityków z Raiffeisen Polbanku, piątkowa rewizja ratingu Polski przez agencję Fitch raczej nie dostarczy sygnału do spadku EUR/PLN, który będzie konsolidować się w rejonie 4,28. „Kurs EUR/PLN przejściowo dotarł wczoraj poniżej poziomu 4,26, jednak wieczorem odbił od tego poziomu a sentyment do złotego psuć mogła informacja o tym, że Komisja Europejska postanowiła kontynuować procedurą związaną z artykułem 7., oceniając jako niewystarczające dotychczasowe działania polskiego rządu w kwestii praworządności” – napisali w raporcie. „Rano kurs utrzymuje się w okolicy 4,28, co sugeruje na razie brak potencjału do pogłębienia ruchu spadkowego pod 4,25. Dzisiejsza rewizja ratingu Polski przez agencję Fitch raczej też nie dostarczy takiego sygnału. Kurs powinien więc konsolidować się w rejonie 4,28, a USD/PLN nad barierą 3,60, której wczoraj nie udało się pokonać” – dodali. RYNEK DŁUGU „Pomimo spodziewanego braku poprawy oceny dla Polski ze strony Fitcha, komentarz agencji może okazać się pozytywny dla notowań obligacji skarbowych. W ostatnim czasie wyniki deficytu budżetowego czy też wzrostu PKB okazywały się lepsze od oczekiwań agencji, a ponadto od czasu ostatniego przeglądu ratingu Fitch podniósł swoje prognozy dla Polski” – napisali w porannym komentarzu ekonomiści z PKO BP. W czwartek POLGBs podążały za benchmarkami i osłabiały się. Zdaniem ekonomistów z Banku Pekao, wzrost rentowności krajowych SPW prawdopodobnie byłby mocniejszy, gdyby nie echa łagodnej retoryki Rady Polityki Pieniężnej. Przegląd ratingu Polski przez Fitch zaplanowany jest na piątek, 8 czerwca. W grudniu agencja potwierdziła rating Polski na poziomie „A-” z perspektywą stabilną. Z konsensusu PAP Biznes wynika, że Fitch najprawdopodobniej utrzyma podczas piątkowej rewizji rating Polski i jego perspektywę bez zmian, jednak podniesienie perspektywy jest dla części ekonomistów realnym scenariuszem. Średnie prawdopodobieństwo podniesienia perspektywy wśród 19 ośrodkó Czytaj dalej

Nie będą już mogli kopać bitcoinów. To pogłębi dramat

psav zdjęcie główneNiedługo miną trzy tygodnie od wyborów prezydenckich w Wenezueli, a kryzys w tym państwie wciąż się pogłębia. Wynagrodzenie minimalne zbliża się już do 1 dolara. Poza symbolicznymi gestami uwolnienia z więzień części protestujących przeciwko rządom Nicolasa Maduro sytuacja w kraju cały czas się pogarsza. Najlepszym dowodem na to jest zachowanie się wenezuelskiej waluty – boliwara (VEF), którego wartości topnieje dosłownie z dnia na dzień. Według danych Dolartoday jeden dolar amerykański kosztuje obecnie ok. 1,8 mln boliwarów, podczas gdy jeszcze rok temu był wart 6 tys. VEF. Przy pensji minimalnej na poziomie 2,55 mln VEF – Wenezuelczycy otrzymują ok. 1,4 USD miesięcznie. Inflacja roczna, wyliczana na podstawie kursu waluty, sięgnęła więc 30 tys. proc., czyli w ciągu ostatnich 12 miesięcy ceny poszybowały w górę trzystakrotnie. Ponieważ utrzymanie się z normalnej pracy w tym kraju jest niemożliwe, społeczeństwo radzi sobie poprzez wykorzystywanie pewnych luk w upadłym i skrajnie socjalistycznym systemie. Taką luką jest m.in. praktycznie darmowa energia elektryczna (miesięczny rachunek gospodarstwa domowego za media łącznie z dostawą wody wynosi ok. 15 amerykańskich centów). To pozwala m.in. na niezwykle tanie kopanie kryptowalut, w tym oczywiście bitcoina, którego natychmiast można wymienić na dolary czy euro. Niestety, również ta forma dochodu Wenezuelczyków może się wkrótce skończyć. 700 wynagrodzeń za kopanie bitcoinów Reporterzy agencji Bloomberg donoszą w serii swoich artykułów „Life in Caracas”, że być może w każdym domu wenezuelskiej stolicy wydobywane są kryptowaluty. Jedna koparka potrafi przynieść dochód nawet w granicach 6 USD dziennie (czterokrotność minimalnej miesięcznej pensji), a są domy, gdzie kilka urządzeń miesięcznie generuje przychód w granicach 1000 USD (700 miesięcznych wynagrodzeń). Wenezuelskie władze przez ostatnie miesiące zmieniały pogląd na temat kryptowalut. Początkowo nie były do nich przychylne, później natomiast, gdy ekipa Maduro wprowadziła własną kryptowalutę (petro – w celu uniknięcia sankcji i ominięcia światowego systemu bankowego), nastawianie uległo złagodzeniu. Teraz jednak, w związku z obciążeniem sieci energetycznej i generowaniem nieproporcjonalnie wysokiego dochodu, urządzenia elektroniczne są rekwirowane. Władza namierza i sama kopie W kraju, gdzie własność państwowa jest powszechna, również dystrybucja i produkcja energii przebiega pod kontrolą ekipy Maduro. Dzięki temu można dość szybko zidentyfikować „górników” kryptowalutowych. Ponieważ, jak donosi „The Economist”, nie ma w prawie jednoznacznego zapisu o zakazie kopania kryptowalut, aresztowania są przeprowadzane pod zarzutem kradzieży energii elektrycznej. Załamanie gospodarcze dotyka jednak nie tylko zwykłych obywateli, ale również ludzi wiernych reżimowi. S Czytaj dalej