Główny ekonomista PKN Orlen: W ciągu dwóch lat możliwy słabnący dolar i taniejąca ropa

psav zdjęcie główneEkspert z płockiego koncernu zwraca uwagę, że ceny ropy i paliw płynnych notowane są w dolarach amerykańskich i w tej walucie dokonuje się transakcji, jednak 90 proc. ich podaży i 80 proc. popytu pochodzi spoza USA i jest rozliczane w innych walutach. „Ceny ropy i notowania amerykańskiej waluty były zazwyczaj ze sobą ujemnie skorelowane: umocnieniu dolara zwykle towarzyszy spadek cen ropy i odwrotnie. Wiele jednak wskazuje na to, że w bieżącym i następnym roku utrzyma się trend słabnącego dolara, a towarzyszyć mu będzie spadkowy trend cen ropy” – podkreśla Czyżewski. W swej analizie wyjaśnia, że „gdy dolar się osłabia, waluty eksporterów spoza USA stają się mocniejsze, ropa w tych walutach tanieje i maleją wpływy z eksportu”. „Niższa cena ropy to generalnie sygnał do ograniczenia podaży, jednakże nie wszyscy są tym zainteresowani” – dodaje główny ekonomista PKN Orlen. Wskazuje jednocześnie, że „producenci spoza OPEC dążą do maksymalizacji wydobycia z eksploatowanych pokładów, kierując się optimum technologicznym, a nie wahaniami kursowymi”. „Kraje OPEC także nie znajdują się w jednakowej sytuacji. Dla wszystkich wpływy z eksportu ropy to podstawowe źródło dochodów budżetowych. Ograniczenie wydobycia przez jeden kraj, bez porozumienia z pozostałymi, dla wielu nie jest rozwiązaniem, bo zmniejszy wpływy nie przyczyniając się do wzrostu ceny ropy. Istnieje też obawa, że zwolnione miejsce na rynku wykorzysta sąsiad. Dlatego ograniczenia wydobycia w ramach OPEC wymagają porozumienia, a miarą ich skuteczności są wzrosty cen ropy w dolarach” – zaznacza Czyżewski. Jak dodaje, obecnie kraje OPEC skutecznie realizują porozumienie o ograniczeniu wydobycia, którego celem jest spowodowanie wzrostu cen ropy i wpływów z eksportu, jednak perspektywa słabnącego przez dłuższy czas dolara utrudnia realizację tej misji. „Dolarowe ceny ropy, co prawda wzrosły, ale już ceny krajowe znacznie mniej, osłabiając wpływy z eksportu, co zwiększa z kolei presję na utrzymanie ograniczenia przez dłuższy czas, a nawet jego rozszerzenie. Z drugiej strony silniejsze ograniczenia wydobycia to wyższa presja na wzrost dolarowych cen ropy oraz wzrost podaży ropy z USA. Dzieje się tak, ponieważ rosnące ceny ropy w amerykańskiej walucie skutecznie napędzają tam wydobycie, a jego przyrost działa z kolei w kierunku obniżenia cen. Ponieważ kurs dolara nie jest czynnikiem branym pod uwagę w decyzjach dotyczących amerykańskiego wydobycia, mechanizm wiążący cenę ropy naftowej z kursem dolara uległ istotnemu osłabieniu” – wyjaśnia główny ekonomista PKN Orlen. Wspominając o niedawnej korekcie na rynkach surowcowych, Czyżewski ocenia, że „Amerykanie zdali test cenowy, zredukowali koszty wydobycia o połowę, i przesunęli przedział opłacalności wydobycia z 60-80 dolarów do 30-40 dolarów za baryłkę ropy WTI”. „Dzięki t Czytaj dalej

Chiński wkład w dojrzewanie rynku kryptowalut

psav zdjęcie główneMiędzy 9,3 tys. a 11,7 tys. dolarów wahała się cena bitcoina (BTC) w minionych dwóch tygodniach. Przy relatywnie niewielkich zmianach najbardziej znana kryptowaluta i tak odrobiła już sporo w porównaniu do stanu z początku lutego, kiedy cena spadła poniżej 6 tys. dolarów. Transakcji o połowę mniejWzrost ceny nie idzie jednak w parze z proporcjonalnym wzrostem liczby transakcji. Kiedy w połowie grudnia 1 BTC kosztował blisko 20 tys. dol., średnia liczba codziennych transakcji osiągnęła szczyt na poziomie 400 tys. – zgodnie z danymi Blockchain.info. Po gwałtownym spadku ceny liczba transakcji w naturalny sposób spadła pod koniec grudnia poniżej 300 tys. Później, pomimo wzrostu ceny o ok. trzy czwarte (od lutowego załamania), liczba transakcji nadal spadała. Pod koniec lutego wyniosła niecałe 200 tys. Agencja informacyjna Bloomberg podaje, że z podobną sytuacją na rynku kryptowalut mieliśmy do czynienia, gdy bitcoin kosztował niespełna 500 dolarów. Chiny nie odpuszcząCzynników, które wpływają na ograniczenie liczby transakcji, oprócz spadków cen, jest wiele. Mogą się do nich zaliczać ograniczenia wprowadzone przez rząd w Chinach. Jeszcze w minionym roku Chiny dominowały w handlu kryptowalutami. Nieoficjalnie mówiło się, że w szczytowych momentach udział tego państwa w światowym obrocie dochodził do 90 proc. Po wprowadzeniu regulacji udział spadł do niecałego procenta. A skorzystały na tym państwa, w których obowiązuje bardziej sprzyjające kryptowalutom prawo. W Chinach zakup kryptowalut stał się możliwy za pośrednictwem zagranicznych firm. Teraz jednak chińskie władze zamierzają zrobić porządek także i z tym. Jak informuje Bloomberg chiński regulator planuje przebadać tamtejsze banki i konta firm oraz osób prywatnych podejrzewanych o ułatwianie lub pośredniczenie w handlu kryptowalutami z platformami zlokalizowanymi za granicą. Czas dojrzewania?Takie działania mogą wpłynąć na dalsze zmniejszenie się średniej dziennej liczby przeprowadzanych transakcji oraz obniżki cen. Tylko, czy są to wyłącznie negatywne informacje dla bitcoina i innych kryptowalut? Z jednej strony podaż, która napotyka na obniżony popyt, ogranicza tempo wzrostu cen. Z drugiej jednak strony może być to także oznaką dojrzewania rynku, który uspokaja się po ogromnej ekspozycji w mediach, co wywołało gwałtowny wzrost popytu i najprawdopodobniej w zbyt szybkim tempie popchnęło ceny górę.>>> Czytaj też: „Economist”: Zachód się pomylił. Chiny znów stają się dyktaturą Czytaj dalej

Wartość obrotów akcjami na GPW w lutym spadła o 22,4 proc. rdr do 16,8 mld zł

Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń spadła w lutym o 24 proc. rdr do 16,2 mld zł, a średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń sięgnęła 810,6 mln zł, o 24 proc. mniej niż rok wcześniej. W lutym 2018 r. na GPW odbyło się 20 sesji giełdowych, tyle samo co rok wcześniej. Na rynku NewConnect łączna wartość obrotu akcjami spadła o 60,1 proc. rdr., do 75,3 mln zł. W ramach arkusza zleceń wartość obrotu akcjami na rynku alternatywnym GPW wyniosła 67,2 mln zł, co oznacza spadek o 63,3 proc. rdr. Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi wyniósł w lutym 624,5 tys. szt., o 2,5 proc. więcej niż przed rokiem. Wolumen obrotu kontraktami terminowymi na indeksy wyniósł 336,1 tys. szt., co oznacza wzrost o 2 proc. rdr. Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła 75,2 mld zł na koniec lutego wobec 60,5 mld zł w analogicznym okresie 2017 r. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na Catalyst w ramach arkusza zleceń wzrosła w lutym o 41,9 proc. rdr do 249,7 mln zł. Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP sięgnęła w lutym 37,3 mld zł i była o 10,2 proc. wyższa niż przed rokiem. Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł 9,2 TWh, co oznacza wzrost o 47,1 proc. rdr. Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym na rynku spot sięgnął 9,4 TWh, o 7,7 proc. mniej niż rok wcześniej. Na rynku terminowym wolumen obrotu spadł o 32,1 proc. do 5,2 TWh. Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”), na rynkach spot i terminowym wyniósł 3,5 TWh, co oznacza spadek o 24,6 proc. rdr. Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) sięgnął 62,4 ktoe, w porównaniu do 34,4 ktoe przed rokiem. (PAP Biznes) kuc/ asa/ Czytaj dalej

Czyżewski z PKN Orlen: Ceny ropy i kurs dolara powinny się obniżać w ciągu 2 lat

psav zdjęcie główne”Przyczyną słabnącego dolara jest zsynchronizowany wzrost gospodarczy poza USA. Przedsiębiorcy, przede wszystkim z gospodarek wschodzących, coraz więcej inwestują, a wydatki inwestycyjne finansują kredytami walutowymi zaciąganymi w dolarach amerykańskich w krajowych bankach lub środkami pochodzącymi ze sprzedaży obligacji amerykańskich. Ten strumień podaży dolara poza USA zdecydowanie przeważa nad strumieniem popytu na amerykańskie obligacje i papiery wartościowe. Taka sytuacja będzie trwać dopóty, dopóki gospodarka globalna będzie przyspieszać” –  napisał Czyżewski na blogu napedzamyprzyszlosc.pl. Ekonomista przypomniał, że ropy powinno wystarczyć, by przy średniej rocznej cenie nie przekraczającej 60 USD za baryłkę w latach 2018 i 2019 zaspokoić szybko rosnący popyt, a wzrost cen w pobliże 70 USD wynikał z czynników przejściowych i był napędzany transakcjami spekulacyjnymi na rynkach papierowych. „Amerykanie zdali test cenowy, zredukowali koszty wydobycia o połowę, i przesunęli przedział opłacalności wydobycia z 60-80 USD do 30-40 USD za baryłkę ropy WTI. Dzięki temu przy cenie powyżej 60 USD za baryłkę mają złote żniwa” – czytamy dalej. Ekonomista zauważył również, że w listopadzie ubiegłego roku wydobycie w USA przekroczyło 10 mbd, a w ciągu 2018 roku przyrośnie o kolejne 1,3 mbd. To tyle, ile wydobyto w 2014 roku przy cenie ropy WTI około 90 USD za baryłkę. Biorąc pod uwagę szybszy wzrost podaży w Kanadzie i w Brazylii oraz utrzymanie wydobycia w OPEC na obecnym poziomie, od połowy 2018 roku na rynku pojawią się nadwyżki podaży i taka sytuacja utrzyma się w 2019 roku, pomimo silnego wzrostu popytu, prognozowanego na 1,9 mbd w 2018 i 1,6 mbd w 2019 (dla porównania, w latach 2015-2019 po uwzględnieniu danych za 2015-2017, popyt będzie wzrastać z roku na rok średnio o 1,7 mbd, tyle samo ile w latach 2003-2007). „Ceny ropy naftowej i paliw płynnych notowane są w dolarach amerykańskich i w tej walucie dokonuje się transakcji. Jednakże 90% podaży tych surowców oraz 80% popytu na nie pochodzi spoza USA i jest rozliczane w innych walutach. Ceny ropy i notowania amerykańskiej waluty były zazwyczaj ze sobą ujemnie skorelowane: umocnieniu dolara zwykle towarzyszy spadek cen ropy i odwrotnie. Wiele jednak wskazuje na to, że w bieżącym i następnym roku utrzyma się trend słabnącego dolara, a towarzyszyć mu będzie spadkowy trend cen ropy” – czytamy dalej.  Jeśli nie pojawią się czynniki geopolityczne lub inne zrządzenia losu ograniczające podaż, cena ropy Brent w 2018 roku pewnie zbliży się do 60 USD za baryłkę, a w 2019 może znaleźć się nieco poniżej tego poziomu, podsumował Czyżewski. >>> Czytaj też: Padł historyczny rekord. Polska zużywa coraz więcej gazu Czytaj dalej

Jak możecie się zabezpieczyć…

Jak możecie się zabezpieczyć przed wzięciem przez kogoś pożyczki na wasze dane lub w ogóle wykryć, że ktoś to zrobił? Co robić, jeśli już ktoś taką pożyczkę wziął? O tym w naszym poradniku. Warto się z nim zapoznać, nawet jeśli wasze dane (jeszcze ( ͡° ͜ʖ ͡°)) nie wyciekły, bo można zawczasu utrudnić życie złodziejom, do czego zachęcamy :> Przekażcie znajomym! https://www.wykop.pl/link/4189073/poradnik-dla-osob-ktorych-dane-wyciekly-lub-ktos-skradl-im-tozsamosc/ #security #bezpieczenstwo #pieniadze #finanse #banki #niebezpiecznik #kredyt Czytaj dalej

Cymański: Przewalutowanie kredytów we frankach po kursie zaciągnięcia jest nierealne

psav zdjęcie główneCymański w czwartek w Radiu Zet był pytany o to, „czy w ogóle bierze pod uwagę w najśmielszych wariantach i w najbardziej odważnych rozwiązaniach taki pomysł, żeby kredyty zostały przewalutowane z franków na złotówki po koszcie, po jakim były brane?”. „To jest koncepcja, która jest uważana za nierealną” – powiedział Cymański. Dodał, że on sam nie bierze tego wariantu pod uwagę, bo „nie ma klimatu”. „Również stanowisko rządu jest jasne do projektu prezydenckiego. Jest zielone światło, ale ograniczone” – powiedział. Sejmowa komisja finansów skierowała w poniedziałek prezydencki projekt nowelizacji ustawy o wsparciu dla posiadaczy kredytów walutowych do nadzwyczajnej podkomisji. Podkomisja istnieje od początku 2017 r. i formalnie zajmuje się trzema projektami ustaw, dotyczącymi frankowiczów – prezydenckim, dotyczącym zwrotu spreadów oraz dwoma poselskimi – klubów Kukiz’15 i PO. Teraz ma się zająć nowym prezydenckim projektem nowelizacji ustawy o wsparciu kredytobiorców znajdujących się w trudnej sytuacji, którego pierwsze czytanie w Sejmie odbyło się w październiku 2017 r. „Dzisiaj jest pewna ustawa, ona słabo działa. Chcemy ją poprawić, polepszyć. Myślę, że cały ciężar pracy skupi się na projekcie prezydenckim. Bo on jest najmniej kosztowny, bo to też ma tu ogromne znaczenie” – powiedział Cymański. Jak dodał, projekty Kukiz’15 i PO – „są absolutnie nierealne”. Jak mówił, w kampanii wyborczej rzeczywiście bardzo wiele różnych obietnic padło. „Nie ma co też udawać, ani ukrywać. I później przychodzi czas, kiedy dziennikarz pyta +I co zrobiliście+?(..) Nie jest tak źle i nie jest też tak fajnie”. Zdaniem Cymańskiego, jeżeli popatrzymy na strukturę kredytów frankowych, na twarde wyniki, to z oficjalnych danych wynika, że spłacalność kredytów frankowiczów, jest lepsza, niż złotówkowych – „to dla niektórych szok”. „I tutaj jest bardzo duża różnica. Niektórzy brali, którzy mogli brać kredyty np. w dolarach, (…) ale brali we frankach dlatego, że chcieli mieć tańszy kredyt, mniej płacić. To byli ludzie inteligentni, zamożni (…) najbardziej zorientowani. I oni są w sytuacji gorszej, lepszej, ale nie problemu” – tłumaczył. Zaznaczył jednocześnie, że „ludzie o słabych dochodach, którzy tak naprawdę nie mieli zdolności w złotówkach, chwycili się tych franków i dzisiaj są w sytuacji dramatycznej. To dla nich głównie jest adresowana ta ustawa” – powiedział Cymański. Prezydent skierował do Sejmu projekt noweli pochodzącej z 2015 roku ustawy, który stwarza większe możliwości uzyskania takiego wsparcia. Zaproponował m.in. dwukrotne podniesienie minimum dochodowego umożliwiającego wnioskowanie o wsparcie. Teraz będzie Czytaj dalej